Warszawa zaprasza na dłużej

Są ludzie, którym samo wypowiedzenie „Warszawa” nie przechodzi przez gardło. Kojarzy się z brudnym, zaniedbanym jak na stolicę kraju miastem, przepełnionym niekulturalnymi dorobkiewiczami, którzy nazywają się mieszkańcami stolicy po 3-miesięcznym pobycie. Niby poza Pałacem Kultury i Nauki, który również różnie się kojarzy nie ma tam nic. Nie zgodzę się z tym – nawet ten, kto ma naprawdę niewiele czasu na spacer po mieście, może wrócić w pełni usatysfakcjonowany, niemal spełniony. Jak to możliwe?

Mój pobyt w Warszawie sprawił, że na moment udało mi się cofnąć do czasów jeszcze sprzed II Wojny Światowej i pobyć z ludźmi, którzy tę wojnę przeżyli. Teraz już wiem, że sposób ich bycia, czy to w zatłoczonym autobusie, czy też na reprezentacyjnych ulicach miasta wskazuje na niebywałą klasę, której powinni zazdrościć mieszkańcy innych miast.

Zwiedzanie rozpoczęłam nieco niestandardowo, bo nie od Starówki i Zamku Królewskiego, a od Muzeum Powstania Warszawskiego – wcale nie tak dawno otwartego. Dzięki temu udało mi się obejrzeć trzy niezwykle ciekawe ekspozycje – największe wrażenie robi z całą pewnością życie codzienne Warszawiaków podczas powstania – niby niczym niezakłócone, normalne. Z ulicy Grzybowskiej, przy której mieści się muzeum trafiłam do Ogrodu Saskiego, trochę przypadkowo i był to najlepszy przypadek, jaki mógł mi się tutaj przytrafić. To najpiękniej zadbany ogród z największą ilością barokowych rzeźb, jaki kojarzę, jeśli chodzi o Polskę. Przechadzając się po nim, ma się wrażenie, że trafiło się do zupełnie innego, bajkowego świata. Przy jego końcu, znalazłam fontannę ogrodową, równie imponującą wielkością, co piękną. Wychodząc z Ogrodu nietrudno dostrzec stojących na warcie żołnierzy przy Grobie Nieznanego Żołnierza. Nie ma chyba dnia, ani godzina, w których nie paliłyby się tam znicze. Stamtąd dotarłam prosto na Krakowskie Przedmieście, jedną z bardziej reprezentacyjnych ulic stolicy.  Na Krakowskim znajduje się nie tylko Uniwersytet Warszawski, ale też Pałac Prezydencki i plac Zamkowy. Postanowiłam rozpocząć zwiedzanie pierwszego z wymienionych obiektów – trochę nie po kolei i musiałam potem nadrabiać, ale była to dobra decyzja. Warszawska uczelnia zachwyca swoją rozległością i zadbaną okolicą – stąd również nie tak daleko nad Wisłę, niestety nie miałam zbyt wiele czasu, żeby wejść do środka. Również Pałac Prezydencki zobaczyłam tylko z daleka – nie było czasu, żeby się przed nim zatrzymać.

Krótkie zwiedzanie po centrum Warszawy zwieńczyłam spacerem po Starówce, a dokładniej od placu Zamkowego. Długo by opowiadać o miejscach znajdujących się tutaj, począwszy od Kolumny Zygmunta, przez Belweder, urokliwe uliczki, siedziby ważnych instytucji, najlepsze restauracje – z pewnością zasługuje to na osobny wpis – może przy następnej okazji.

Chciałabym tylko dodać, że Warszawę da się polubić, niektórzy będą skłonni zaryzykować stwierdzeniem, że można się w niej zakochać. Trzeba spełnić tylko jeden warunek – zostać tu na dłużej. Jeden dzień to stanowczo za mało, nie pozostaje więc nic innego, jak wrócić tu ponownie, równie piękną, co poprzednio, wiosną.

Tags: , ,

Posted on 8 stycznia '12 by , under Miasta.